advert 1
advert 2
advert 3
Najbardziej Szalona Przygoda z trójką dzieci w chustach!
Chustowe opowieści

* * *

(Poniższy tekst powstał 13 czerwca 2009 i został opublikowany w formie swobodnej wypowiedzi Kingi Cherek
na forum doradczym poświęconym noszeniu w chustach w portalu parenting.pl )

* * *

 

Chcę Wam opowiedzieć o tym, co przydarzyło nam się w ten czwartek. Czegoś takiego jeszcze nie przeżyłam

Zaczęło się lajtowo : Pojechaliśmy z maluchami do kościoła, rozespaną Ulę (9 mies.) wyjęłam z fotelika i włożyłam do swojej chusty elastyczej. Wtulała się, wtulała, aż w końcu zasnęła. Przespała tak też 3/4 późniejszej procesji Bożego Ciała. Taka śpiąca i wtulona wyglądała na tyle słodko, że aż wprowadziła lekki zamęt do procesji Coponiektórzy tak się zagapili, że wpadli do kałuży, a baldachim poszedł sam, zahaczając o drzewa, zanim ksiądz pod niego zdążył Fakt, byliśmy w innym niż zazwyczaj kościele, gdzie ludzie widać jeszcze nieprzyzwyczajeni do takich widoków...

Było trochę chmur na niebie, ale postanowiliśmy podjechać kawałek dalej na świąteczny spacer. Zostawiliśmy samochód i poszliśmy na wycieczkę w las, w poszukiwaniu morza:
- Ula znów hop do czekoladowego elastika,
- Nela (2,5 roku) w ulubionym sprzęcie Taty, czyli w chuście kółkowej koloru Denim,
- Iza (ponad 4 l.) na nóżkach
Po mniej więcej kilometrowym marszu Iza coraz intensywniej zaczęła się dopytywać gdzie to morze i czy daleko jeszczeeee? Na dodatek komary z okolicznych mokradeł dostały wścieklizny...

W końcu znaleźliśmy to upragnione morze , cyknęliśmy pamiątkowe foty na plaży i w lasku i postanowiliśmy wracać BARDZO przyspieszonym krokiem, bo wyraźnie zbierało się na deszcz!
Do auta daleko, trzeba się pospieszyć, więc dobytek i dzieci na siebie i ruszamy!
Tata: z tyłu plecak ze sprzętem foto, na biodrze w chuście kółkowej Nela.
Mama: z przodu w elastycznej Czekoladzie Ula (znów śpiąca), na plecach Iza (w plecaczku prostym z węzłem pod pupą) w 3m kawałku obrębionej flanelki (w przebłysku geniuszu zabranym z domu! ), a na ramieniu wielka torba z dziecięcymi przydasiami!!!

A za chwilę rozpętało się największe oberwanie chmury jakie w życiu widziałam!!! Woda lała się z nieba strumieniami, momentami padał grad wielkości groszku, wiał wiatr, do tego błyskawice i grzmoty (w tych momentach Najstarsza szczególnie mocno przyklejała mi się do pleców). I w takich warunkach szliśmy całe trzy kilometry... Miałam ozdobny szalik, który przez całą drogę trzymałam wyciągając ręce ponad głowami Uli, Izy i moją - oczywiście lało się przez niego na wylot, ale przynajmniej grad nie walił nas prosto w twarz, no i było trochę cieplej.
Z każdym krokiem ciuchy i chusty nabierały wody... i kilogramów! Po jakichś 5 minutach już przestałam omijać kałuże - nie było sensu, bo w butach i tak mi chlupotało. Moje wyjściowe półbuty na obcasie, właśnie wciąż się suszą, ciekawa jestem czy przeżyją tą przygodę?

Daliśmy radę - doszliśmy do samochodu! Nawiasem mówiąc Ula (obudzona gradem w czoło rety, które niemowlę ma takie przeżycia?!) przez całą drogę miała niesamowitą radochę i przedrzeźniała chichocząc moje posapywanie

Mokre mieliśmy wszystko, łącznie z bielizną. Jedyne suche miejsca, to dolne części koszulek (tam, gdzie maluchy były do nas najmocniej przytulone w chustach) i węzły chust pod pupami. Z całej reszty woda ciekła ciurkiem

Ale wiecie co? Mimo posapywania pycho mi się śmiało przez całe trzy kilometry Czuję, że takie ekstremalne przygody z zaskoku na bezdrożach mają w sobie więcej uroku, życia i radości niż stateczne spacery noga za nogą z wózkiem po gładkim asfalcie w parku...

Myślałam, że przez następnych kilka dni będę umierać z bólu mięśni - okazuje się jednak, że nosząc maluchy w chustach jakoś tak mimochodem nabrałam kondycji maratończyka, dokuczają mi tylko trochę mięśnie odpowiedzialne za trzymanie szalika nad głowami no i ze dwa odciski na stopach.

Skoro dałam sobie radę w taką nawałnicę, to dam sobie radę już w każdych warunkach! Gdzie diabeł nie może tam babę z chustami pośle! Ha!



A tak wyglądałyśmy na 20 i na 10 minut przed totalnym zmoknięciem (fotek zmokłych nie mamy, niestety, aparat by tego nie przeżył):


Fot.: www.zatrzymaniwkadrze.pl

Fot.: www.zatrzymaniwkadrze.pl

Pozdrawiam,

Kinga Cherek

 

Komentarze  

 
0 #2 Sandra 2010-09-21 19:32
fajnie przezycia
Cytować
 
 
+1 #1 anita 2010-02-11 21:22
super mam chuste kilka dni i czuję już te przygody
Cytować
 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Reklama

Szkołę Chustonoszenia wspierają:

chusta.pl
Kup chustę od producenta!

Centrum Terapii Rozwojowej Wyspa
Pomóż dziecku wykorzystać potencjał rozwojowy!

ekobaby.pl
Serwis poświęcony NHN, ekologicznym pieluszkom i chustom do noszenia dzieci.

Pożegnanie z pieluszkami
NHN - czyli odpieluchowanie bez przemocy!

Tetro
Ekologiczne pieluszki do prania
i inne produkty dla niemowląt

Zatrzymani W Kadrze
Ulotne chwile uchwycone okiem obiektywu.